Wydarzenia

Nielegalne reklamy wciąż zasłaniają okna

Dodano: 28 czerwca 2011

Mimo że nowe prawo nakazujące demontaż reklam zasłaniających okna weszło tydzień temu, nie wszyscy mu się podporządkowali. Nadzór budowlany w Warszawie wszczął już kilkanaście postępowań - wspólnotom grozi grzywna do 50 tys. zł i zdjęcie reklam na ich koszt.

Nielegalne reklamy wciąż zasłaniają okna

Nie wszystkie wielkoformatowe reklamy w mieście są nielegalne. Tylko te, które zasłaniają okna pomieszczeń, gdzie mieszkają ludzie. Tak stanowią przepisy rozporządzenia ministra infrastruktury obowiązujące od zeszłej soboty. Minister wydał rozporządzenie na skutek coraz częstszych konfliktów powodowanych przez reklamy, a zwłaszcza przez coraz powszechniejszą praktykę wywieszania ich na ścianach z oknami mieszkań. To odcinało ludzi od powietrza, światła i widoku z okna nawet na dwa lata (al. Jana Pawła II - róg Solidarności).

Wspólnoty zorientowane na łatwe pieniądze z reklam nie przejmowały się też sprzeciwem osób, którym siatka miała zasłonić okna. Na zebraniach "demokratycznie" przegłosowywała sprzeciwiających się większość osób, których oknom nic nie groziło. Doszło i do tego, że prezes spółdzielni mieszkaniowej bloku przy rondzie ONZ zimą 2009 r. radził mieszkańcom, by się wyprowadzili, jeśli nie zgadzają się na reklamę zasłaniającą okna.

Ta sprawa stała się motorem zmian w prawie inspirowanych przez wojewodę mazowieckiego. W listopadzie 2009 r. minister infrastruktury wydał rozporządzenie dające aż 18 miesięcy na wygaśnięcie umów z firmami reklamowymi. Przepisy weszły w życie 18 czerwca. Tego dnia reklamy z okien mieszkań miały zniknąć. Wojewoda zapowiedział egzekwowanie przepisów przez nadzór budowlany. Ale okazuje się, że nie wszyscy dostosowali się do nowych zarządzeń.

Reklamy na oknach można spotkać nawet w samym centrum, np. na kamienicy przy Al. Jerozolimskich 33, tuż obok dawnego hotelu Forum (wisi tu osławiona reklama Maximusa z kobiecymi majtkami). Reklama wisi też po przeciwnej stronie, na kamienicy pod nr 42. Wiszą też na rogu Kruczej i Alej, Brackiej, Kopernika, Targowej, na rogu Nowego Światu i Świętokrzyskiej, na Marszałkowskiej 105, Puławskiej 43, Jagiellońskiej 22 itd.

"Do środy zidentyfikowaliśmy 21 takich reklam. Wobec 15 wszczęliśmy już postępowanie w celu ich usunięcia. U pozostałych ustalamy właściciela i inwestora" - mówi Alina Celińska, wicedyrektor stołecznego PINB. "Procedura będzie jednak trochę trwała, określa ją Kodeks Postępowania Administracyjnego. - Musimy ją przejść punkt po punkcie tak, by była nie do obalenia w sądzie" - mówi Celińska.

Może ona prowadzić do nałożenia na oporną wspólnotę grzywny nawet do 50 tys. zł lub usunięcia reklamy na jej koszt. Wadą jest czas - procedura może zająć nawet kilka miesięcy. Z tego właśnie mogą korzystać wspólnoty, które za każdy miesiąc ekspozycji reklamy biorą niemałe pieniądze - zdemontują reklamy w ostatniej chwili przed ukaraniem ich grzywną przez PINB.

źródło: gazeta.pl
zdjęcie: Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta